Aktualności sportowe powrót

  • 8.01 2011

    Trening na górze

    Warszawa

    Tuż po zakończeniu rywalizacji na 10 kilometrów stylem klasycznym w Val di Fiemme, Justyna Kowalczyk udała się na...trening. Nic w tym jednak dziwnego, jeżeli kilkanaście godzin później trzeba się zmierzyć z alpejskim stokiem. Tradycyjnie już na zakończenie Tour de Ski zawodniczki wspinają się bowiem pod Alpe Cermis – stok posiadający homologację FIS, na którym odbywają się zawody, ale w narciarstwie alpejskim. Raz jednak w roku grupa biegaczek musi przebiec 9 kilometrów, a wspiąć się prawie 4 kilometry w górę  by powiedzieć, że ukończyły Tour de Ski, a Justyna Kowalczyk chce ukończyć imprezę na pierwszym miejscu. 9 kilometrowy bieg nazywany jest przez zawodniczki „niekończącą się historią”. 3 650 metrów podbiegu, w którym nachylenie miejscami sięga 28 procent.
    W sobotnie przedpołudnie Polka oglądała płaską część trasy czyli dobieg ze stadionu do podnóża góry, po południu udała się na szczyt. Zadań do wykonania grupa naszej zawodniczki miała kilka.


    - Musimy przetestować sprzęt, więc popołudniowy rekonsenans jest konieczny – mówił Aleksander Wierietielny, Justyna zaś dodała. - Rano w sobotę oglądałam dobieg, popołudniu to były natomiast finiszowe metry. Chciałam zobaczyć ostatni kilometr by przypomnieć sobie mniej więcej jak wygląda ta trasa. Chcę się jej dokładnie przyglądnąć, by odwrócić swoją uwagę od innych rzeczy, jak ból, który wiem, że będzie mi tam towarzyszył - podkreśliła biegaczka.

     

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

© Justyna Kowalczyk, Raiffeisen Polbank

Justyna Kowalczyk aktywnie wspiera Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą