#Sama o sobie

 

Rodzice dali mi w życiu swobodę

Dzięki nim mogę robić teraz to, co chcę. Sprawili też, że jestem osobą odważną, taką, która szczerze mówi to, co w danej sprawie myśli. Zawsze też bardzo cenili to, co człowiek ma w głowie. Czyli wykształcenie. Czytanie książek, szacunek do osób starszych, no i praca. Jeszcze jedno – pieniądze nigdy nie odgrywały w moim domu dużej roli. Były, to super. Nie, to nie. Zawsze można dać sobie jakoś radę.

„Na temat”, 27 września 2012, Jakub Radomski

Dzieciństwo miałam takie, że z nikim bym się nie zamieniła

Moi mądrzy rodzice nie byli zbyt rygorystyczni. Jestem czwartym dzieckiem – najmłodszym. Już się więc „nawychowywali”. Nie musiałam wracać do domu punktualnie o 22. Mogłam przenocować u koleżanki bez problemów. Chodziłam też na dyskoteki i zakochiwałam się podobnie jak inne nastolatki. Ale, jak to dziecko na wsi, miałam też dużo obowiązków. Zwłaszcza gdy zaczynały się sianokosy, żniwa czy wykopki.

"Twój Styl", 8 listopada 2011, Krystyna Pytlakowska

Nigdy nie miałam takich planów

Najpierw chciałam być, jak tata, inżynierem. W szkole uznałam, że skoro lubię historię i jestem wygadana, to zostanę prawnikiem. Kiedyś siedziałam i oglądałam z tatą biegi narciarskie podczas igrzysk olimpijskich. Zaczął opowiadać, jaka to trudna i wymagająca wyrzeczeń dyscyplina sportu. Ale ja stwierdziłam, że ohydna. Miałam wtedy 11 lat.

„Przegląd sportowy”, 30 listopada 2009, Paweł Burlewicz

Zanim zaczęłam zajmować się sportem...

…brałam udział w wielu konkursach przedmiotowych. Zostałam finalistką olimpiady polonistycznej i chemicznej. Mogłam wybrać szkołę średnią bez egzaminów, w całym kraju. Wybrałam szkołę sportową w Zakopanem.

"Twój Styl", 8 listopada 2011, Krystyna Pytlakowska

Bo to jest orka

Budzisz się o piątej, kawa, pierwszy trening, śniadanie i dopiero wtedy jest półtorej godziny wolnego. A jesteś na lodowcu i nie możesz pójść do sklepu, do kina, tylko wypoczywasz przed kolejnym treningiem. Więc leżysz. Drugi trening trwa trzy–pięć godzin, potem jest obiad, a potem znów masz parę godzin wolnego, kiedy twoją pracą i obowiązkiem jest regeneracja. Więc znowu leżysz – czasem coś tam pośpisz, czytasz książki, grzebiesz w internecie i zaraz jest trzeci trening, tym razem dwugodzinny. Prysznic, kolacja, a potem, zamiast iść na dyskotekę... leżysz. Bo masz świadomość, że kolejny dzień też zacznie się o godz. 5 rano.

Ultra, 1 lutego 2017, Mikołaj Kowalski-Baryszników

Stres był spory, ale zupełnie inny niż przy okazji startów

Który wolę? Ten naukowy. „Struktura i wielkość obciążeń treningowych biegaczek narciarskich na tle ewolucji stosowanej techniki biegu oraz zróżnicowanych poziomów sportowych” – tak brzmiał mój temat pracy doktorskiej.

"Gazeta Krakowska", 24 września 2014, Przemysław Franczak

Mam takie chwile, gdy jestem zdolna porwać się z motyką na słońce

Rzucić cały ten smutek w diabły. A potem przychodzą takie kryzysy, gdy palcem nie jestem w stanie kiwnąć. Starty jakoś mnie mobilizowały. Akurat na wielkich zawodach, na igrzyskach w Soczi czy mistrzostwach świata w Val di Fiemme rok temu, czy nawet na wielu pucharowych startach mogłam eliminować czynnik depresyjny. Spałam dobrze, jadłam, walczyłam. Byłam szczęśliwa i normalna. Ale na reszcie Pucharów Świata najczęściej leżałam bezsennie do 4 nad ranem.

"Gazeta Wyborcza", 4 czerwca 2014, Paweł Wilkowicz,

Wiem tylko tyle, że sama bym z depresji nie wyszła.

Gdyby nie leki, specjalista i grono dobrych ludzi wokół mnie, nie dałabym rady. W pewnym momencie zdecydowałam się opowiedzieć o wszystkim ludziom – to było moje publiczne wołanie o pomoc, uzgodnione z terapeutą. Czy trzeba mieć trochę szczęścia, żeby wyjść z depresji? Przede wszystkim trzeba mieć wielkiego pecha, żeby się w tej matni znaleźć!

„Ultra”, 1 lutego 2017, Mikołaj Kowalski-Baryszników

Uwielbiam „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej

Choć trochę skróciłabym te długie opisy przyrody. „Mistrz i Małgorzata” to druga moja ukochana książka - fajna, dowcipna, z takim finezyjnym humorem.

"Twój Styl", 8 listopada 2011, Krystyna Pytlakowska

„Horror nie przejdzie, sama na pewno nie obejrzę”

Taki delikatny człowiek jestem, do tego z wybujałą wyobraźnią. Biegając samotnie o piątej rano, kiedy jest jeszcze ciemno, różne rzeczy można sobie wyobrazić. Lepiej nie zaśmiecać głowy.

"Przegląd Sportowy", 24 kwietnia 2013, Łukasz Olkowicz, Kamil Wolnicki

„W ogóle nie jem makaronu”

Lubię dobre mięso. Jem też dużo zieloności, sałat. A przed zawodami dużo kaszy. Ale i tak nic nie smakuje tak jak kanapka na Kasprowym po ośmiu godzinach biegu, no i czekolada – każą jeść gorzką, ale po co jeść gorzką, jak jest mleczna.

„Ultra”, 1 lutego 2017, Mikołaj Kowalski-Baryszników

„Kto dużo wyjeżdża, ten wie, jak dobrze smakuje polska drożdżówka z rana…”

… jak fajnie sobie kupić gazetkę o siódmej, jak fajnie powiedzieć komuś „dzień dobry”. Jestem przywiązana do Polski, do naszego języka. Musisz mieć w tym zwariowanym świecie swoje miejsce. Przecież na pytanie: „Gdzie jesteś zameldowana?”, nie mogę wiecznie odpowiadać: „W niebieskim busie”.

„Ultra”, 1 lutego 2017, Mikołaj Kowalski-Baryszników

Created by Punkt Odniesienia - Studio Brandingowe Wrocław

Zdjęcia wykorzystane na stronie: Polska Agencja Prasowa, Santander Consumer Bank, Getty Images, Mateusz Nasternak / nasternak.com, materiały własne.
© Justyna Kowalczyk 2017

arrow_upward

Nasza strona internetowa używa plików cookies.

Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zrozumiałem