Justyna Kowalczyk doskonale wie, jakie emocje towarzyszą sportowcom, którzy rozpoczynają zmagania w igrzyskach olimpijskich. Sama już dwukrotnie miała okazję by walczyć o najwyższe laury w świecie sportu. Poznała też smak olbrzymiej presji, która towarzyszy faworytom do medalu. Do Vancouver, dwa lata temu, jechała przecież jako pewna kandydatka do medali i to z tego najcenniejszego kruszcu. Sama do tej pory powtarza, że większej presji niż wtedy, już chyba w życiu nie doświadczy.
Przez najbliższe kilkanaście dni będzie jednak występować w roli kibica, bo jak sama przyznaje nie od dziś interesuje się sportem w ogóle, a rywalizację podczas igrzysk śledzi od lat.
- Przyznaję się, że jestem wielką fanką igrzysk olimpijskich. Od małego dziecka uwielbiałam je oglądać. Oglądałam wszystko, łącznie z powtórkami – zdradza Justyna Kowalczyk.
Czy igrzyska w Londynie będzie śledzić z równym zaangażowaniem, przecież sama jest teraz w środku przygotowań do zimowych startów i swoich wyzwań?
- Tym razem przez większą część igrzysk będę na zgrupowaniu w Nowej Zelandii. Różnica czasu nie będzie pewnie jakimś dużym problemem, może nawet lepiej, że na tamtejszy czas wszystko będzie się działo wieczorem, a nawet nocą, co oznacza, że w dzień będę mogła normalnie trenować. Boję się jednak, co będzie pokazywać nowozelandzka telewizja, bo z zeszłorocznego pobytu wiem, że tam są tylko trzy programy, oczywiście tamtejszej telewizji. A wiadomo, że to, co ich interesuje zdecydowanie odbiega od dyscyplin, które interesują nas w Polsce. Zobaczymy więc, jak będzie. Jeżeli nie będzie się dało znaleźć tam interesujących rzeczy, to zawsze zostanie mi Internet. Co prawda nie ma go w pokoju, ale na korytarzu jest, więc dam radę. Przyznaję, że jestem bardzo wytrwałą kibicką. W czasie igrzysk w Pekinie, miałam zgrupowanie w Otepaeae i bez problemów wstawałam o trzeciej rano by oglądać naszych pływaków. Nie było dla mnie problemem, że rano musiałam iść na trening, teraz też dam sobie radę – podkreśla zawodniczka, która w swojej kolekcji ma cztery medale olimpijskie.
I choć Justyna Kowalczyk zaznacza, że jest fanką sportów wszelakich, to na pewno na szczególne zainteresowanie z jej strony mogą liczyć takie dyscypliny jak lekkoatletyka, piłka ręczna czy kolarstwo, bo właśnie je wymienia w pierwszej kolejności jako ulubione.
(mz)/www.justyna-kowalczyk.pl