Aktualności powrót

  • Szybko płynący czas

    27.09.2012, Warszawa

    Justyna Kowalczyk zakończyła zgrupowanie w Zakopanem. To były trzy tygodnie ciężkich treningów i biegania po polskich Tatrach, wzbogaconych nawet o start. Nasza zawodniczka wystartowała w biegu – oczywiście w tym okresie – bez nart na Gubałówkę To było ponad 1700 metrów do pokonania a różnica wzniesień ponad 230 metrów. Było się więc gdzie zmęczyć. W klasyfikacji generalnej Justyna uzyskała siódmy czas - 10.37,5 i straciła około minutę i 40 sekund do zwycięzcy Andrzeja Długosza (8.56,3) mistrza Polski w biegach górskich. Oczywiście w kategorii kobiet Justyna była najlepsza.

    - Fajnie się bawiłam, ale przyznam, że taki bieg pod górę jest niezwykle trudny, szczególnie gdy nie ma się tak nieodłącznego dla mnie atrybutu jak kijki – podkreśliła mistrzyni biegów narciarskich.

    Teraz przed polską biegaczką tydzień odpoczynku od ciężkich treningów, ale to nie znaczy, że Justyna Kowalczyk będzie miała teraz dużo wolnego czasu. Przede wszystkim musi się poddać wszystkim niezbędnym badaniom medycznym, poza tym w takich krótkich chwilach pomiędzy zgrupowaniami zawodniczka musi także wypełniać swoje obowiązki wobec sponsorów. Czas do piątego października, gdy Justyna wraz z trenerem Aleksandrem Wierietielnym, Maciejem Kreczmerem i serwismenami wyruszy do austriackiego Ramsau, upłynie więc bardzo szybko. Tam ponownie Justyna Kowalczyk założy na nogi narty, bo do rozpoczęcia rywalizacji w Pucharze Świata pozostaje już tylko 58 dni.

    - Przyznam szczerze, że mocno już czuję w kościach, że do początku rywalizacji pucharowej pozostało niewiele czasu – mówi Justyna Kowalczyk.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Akademickie wyróżnienie

    23.09.2012, Warszawa

    To była pierwsza taka uroczystość w historii FISU czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Sportu Akademickiego. W sobotę w rosyjskim Kazaniu, przy okazji odbywającego się tam kongresu tej organizacji, odbyła się uroczysta gala połączona z wręczeniem nagród dla wybitnych przedstawicieli sportu akademickiego. W kategorii najwybitniejsza sportsmenka nagrodę zdobyła Justyna Kowalczyk. Organizatorzy podkreślali, że Polka to jedna z najlepszych biegaczek narciarskich w historii i jedyna zawodniczka, która zdobyła „wielką koronę” czyli ma w kolekcji mistrzostwo olimpijskie, mistrzostwo świata, Puchar Świata i triumf w Tour de Ski.
    Justyna Kowalczyk, która obecnie przebywa na zgrupowaniu w Zakopanem nie mogła być więc obecna na gali i osobiście odebrać statuetki. Przesłała jednak do organizatorów list z podziękowaniami. Polska biegaczka czuje się mocno związana ze sportem akademickim. Trzykrotnie startowała na Uniwersjadach zdobywając w sumie sześć medali: cztery złote, brązowy i srebrny. Po dzień dzisiejszy reprezentuje także akademicki klub AZS AWF Katowice.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Justyna Kowalczyk: w porównaniu z tym, co było rok temu jestem dużo bardziej sprawna

    22.09.2012, Warszawa

    Justyna Kowalczyk w czasie wrześniowego zgrupowania w Zakopanem musi być przygotowana na różne warunki atmosferyczne: od bardzo ciepłych dni po takie, gdy z nieba pada śnieg. Mimo to nasza zawodniczka ciężko dzień w dzień trenuje. To już drugi w tym sezonie przygotowawczym obóz treningowy w stolicy polskich Tatr. Co zadecydowało o tym, że mistrzyni olimpijska ponownie zdecydowała się trenować w Polsce?

    - Zakopane ma jedną podstawową przewagę nad innymi miejscami treningowymi, że jest w Polsce. Przyjeżdżając tutaj na kolejny obóz potwierdziliśmy, że jesteśmy zdeterminowani by trenować w kraju. Jednak zdajemy sobie sprawę, że bieganie po drogach publicznych nie jest bezpieczne i tego być nie powinno w treningu takiej zawodniczki, jaką jestem. Niestety musimy to tutaj wprowadzać, bo trasa nortorolkowa jest tak słaba i niewymagająca, że musimy wychodzić i szukać mocniejszych podbiegów. Te znajdujemy na drogach publicznych. Niby dla chcącego nic trudnego, ale czasami koszty mogę być duże - mówi Justyna Kowalczyk.

    - Czyli oddanie do użytku przez Centralny Ośrodek Sportu ścieżki nartorolkowej nie zmieniło wiele sytuacji treningowej w Zakopanem?

    - Nie, bo to jest niestety płaska i krótka trasa. I to nawet nie jest kwestia tego, że mnie się nudzi biegać po niej. Ta trasa nadaje się na rozbiegania, nadaje się także na ćwiczenie techniki, ale na pewno nie jest odpowiednia na treningi wytrzymałościowe czy siłowe.

    - W zeszłym roku cały sezon przygotowawczy trenowałaś z obciążeniem, że masz nie w pełni zdrowe kolano. Czy w tym momencie, po przebytym zabiegu, czujesz zdecydowaną różnicę w komforcie treningowym?

    - Oczywiście, że tak, bo praktycznie jestem zupełnie sprawna. Oczywiście o kolano trzeba dbać bardzo, no i robimy to zarówno ja, jak i mój fizjoterapeuta. Muszę jednak przyznać, że tuż po operacji musiałam zaczynać od zera, a to wcale łatwe nie było, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Jednak teraz, w porównaniu z tym, co było rok temu jestem dużo bardziej sprawna.

    - Które zgrupowanie tego lata było dla Ciebie najtrudniejsze?

    - Niedawno na ten temat rozmawialiśmy z trenerem i wyszło nam na to, że każde miało jakąś swoją trudność. Te początkowe to była walka o przywrócenie mi sprawności sprzed kontuzji i operacji. Później była Otepaeae, gdzie było wiele ciężkich treningów z oponą i takich imitacyjnych. W Nowej Zelandii były starty, a teraz w Zakopanem są ciężkie biegi po górach. Podsumowując każde ze zgrupowań miało swoją trudność i na żadnym nie było luzu.

    Rozmawiała Małgorzata Ziemba

  • Jak nigdy w życiu

    19.09.2012, Warszawa

    Ciężkie są treningi Justyny Kowalczyk w czasie zgrupowania w Zakopanem. Nasza zawodniczka przyznaje, że codzienne zajęcia w stolicy polskich Tatr zajmują jej około ośmiu godzin. Są to wymiennie crossy po górach i zajęcia na nartorolkach. Podczas takich zajęć biegaczka spala aż pięć tysięcy kalorii, co pozwala sobie wyobrazić jak duży jest to wysiłek fizyczny. Po takim wysiłku niezbędna jest odpowiednia regeneracja i fizjoterapia, bo wiadomo, ze o zdrowie, a szczególnie o operowane na wiosnę kolano, trzeba dbać. Na szczęście z tym ostatnim wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku.

    - Już dawno nie byłam tak zdrowa. Choć akurat, nie wiedzieć czemu, mam problemy z jazdą na rowerze, mimo że po takim zabiegu jaki przeszłam, to właśnie rower jest pierwszym narzędziem rehabilitacji. Z drugiej strony po górach mogę biegać jak jeszcze nigdy w życiu – przyznaje Justyna Kowalczyk.

    A w czasie treningów w Zakopanem biegaczka z AZS AWF Katowice, oczywiście w towarzystwie sparingpartnera Macieja Kreczmera, zdobywa takie szczyty jak Rysy. W czasie tych zajęć spotyka się w polskich Tatrach wielu kibiców.

    - Rzeczywiście spotykam na trasie wielu ludzi, ale to są bardzo miłe spotkania. Oni klaszczą, dopingują, na pewno nie przeszkadzają w treningu, więc tym bardziej jest to dla nas fajne – podkreśla zawodniczka.

    Niestety są także niedogodności w treningach, bo w Zakopanem nie ma wciąż odpowiedniej trasy nartorolkowej na której można by trenować z takimi obciążeniami, jakich potrzebuje zawodniczka na poziomie Justyny Kowalczyk.

    - Niestety ścieżka, która powstała jest zbyt krótka i zbyt płaska, dla mnie dobra na rozruch, a nie na ciężki trening. Dlatego jestem zmuszona biegać po drogach publicznych, co jak wiadomo nie jest niczym dobrym i niesie ze sobą ryzyko. Na szczęście na razie nie ma żadnych konsekwencji i mam nadzieję, że takowych nie będzie – zaznacza Justyna Kowalczyk.

    Zgrupowanie w Zakopanem potrwa do 25 września.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Dodatkowe obciążenie

    12.09.2012, Warszawa

    Minął już tydzień zgrupowania Justyny Kowalczyk w stolicy polskich Tatr. Mistrzyni olimpijska z Vancouver trenuje w Zakopanem na nartorolkach, na siłowni i crossy w górach, a to wszystko ma wpłynąć na poprawienie wytrzymałości, tak niezbędnej w czasie długiego sezonu Pucharu Świata.
    Na szczęście Justyna Kowalczyk może trenować bez żadnych obaw, bo po marcowym zabiegu kontuzjowanego kolana pozostały tylko wspomnienia. Sama zawodniczka przyznaje, że od dawna jej noga nie była tak sprawna. To oczywiście znakomita wiadomość przed kolejnym sezonem z wyzwaniem, jakim są mistrzostwa świata. Zawodniczka znów bowiem trenuje bardzo mocno, a obciążeń w miarę zbliżania się sezonu zimowego na razie nie ubywa. W Zakopanem podczas zajęć pojawia się na przykład osławiona opona.

    - Trasa nartorolkowa w Zakopanem jest dla nas zdecydowanie zbyt łatwa, więc musimy stosować w czasie treningów dodatkowe obciążenia takie jak opona – mówi trener Aleksander Wierietielny.

    Justynie Kowalczyk pogoda w polskich górach na razie dopisuje, a sam fakt, że może cały miesiąc spędzić w Polsce jest dla naszej biegaczki niezwykle cenny.

    – Znów się ujawniło moje wielkie parcie na Polskę. Po piętnastu latach wyjazdów ta tęsknota za krajem jest bardzo duża i fajnie jest móc ją choć trochę zniwelować – podkreśla Justyna Kowalczyk.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Nudno jak u Phelpsa

    05.09.2012, Warszawa

    Justyna Kowalczyk już od wtorku trenuje w Zakopanem, gdzie przez kolejne trzy tygodnie będzie przebywać na zgrupowaniu. Pierwotnie we wrześniu mistrzyni olimpijska miała zaplanowany obóz w Hiszpanii, ale ostatecznie wraz z trenerem Wierietielnym zdecydowała się na treningi w Zakopanem. Po kilkudniowym odpoczynku i aklimatyzacji po długim pobycie w Nowej Zelandii teraz znów nadszedł czas ciężkiej pracy.

    - Zdecydowaliśmy się na treningi w Polsce, bo wiemy, że możemy tu bardzo dobrze potrenować. Tak naprawdę do pełni szczęścia potrzebujemy tylko normalnej rolkostrady, takiej jaka jest w Raubiczach czy w Otepaeae. Poza tym mamy wszystko, co potrzeba: siłownię, stadion, bieżnię lekkoatletyczną, no i przede wszystkim wspaniałe góry, w których możemy mieć fantastyczne treningi. Poza tym po miesiącu pobytu tak daleko od domu, chcemy w końcu być gdzieś bliżej. W Nowej Zelandii praktycznie byliśmy odcięci od świata, niewiele do nas docierało z tego, co się działo w Polsce. Teraz chcielibyśmy pobyć trochę we własnym środowisku - mówi trener Wierietielny.

    Wrześniowe zgrupowanie w Zakopanem nie będzie się bardzo różniło od tego wiosennego. Justyna Kowalczyk znów ma w planach treningi w górach, dużo biegania na nartorolkach oraz trzy razy w tygodniu siłownię. Zmiany jednak są.

    - Zasadnicza zmiana jest taka, że w końcu odnowiono rolkostradę. Są tutaj co prawda tylko 2 km i jest w dodatku bardzo płaska, ale jest. Niestety Justyna musi się tam bardzo nakręcić, żeby zrobić porządny trening, co jest trochę dla niej nudne. Wtedy mówię jej, żeby pomyślała o Michaelu Phelpsie, że jak on się musi nudzić w basenie pływając tylko od ściany do ściany. Nie bardzo ją to pociesza, bo mówi, że dlatego nie jest pływaczką, a biegaczką narciarską. Te dwa kilometry są rzeczywiście czymś bardzo dobrym, ale dla uczniów tutejszej szkoły sportowej, dla nas to niestety trochę za mało. Gdybyśmy mieli normalną rolkostradę to moglibyśmy większość wiosny i lata spędzać w Zakopanem – podkreśla szkoleniowiec.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Łagodniejsza praca

    01.09.2012, Warszawa

    Justyna Kowalczyk ma jeszcze kilka dni odpoczynku od ciężkich treningów zanim rozpocznie kolejne zgrupowanie. Potrzeba bowiem zawodniczce aklimatyzacji po miesiącu spędzonym w Nowej Zelandii. Zgrupowanie na drugiej półkuli podobnie jak dwanaście miesięcy temu okazało się bardzo udane i według trenera Aleksandra Wierietielnego znów zaprocentuje w zimie.

    - Taka praca jest całkiem inna niż w pozostałych letnich miesiące, a to dlatego, że treningi na nartach i wszystkie ćwiczenia, które na śniegu wykonujemy, są bardziej łagodne i mniej obciążające dla organizmu. Bardzo jesteśmy zadowoleni z tego, co tam wykonaliśmy. A treningów było rzeczywiście dużo. Można powiedzieć, że trzy razy dziennie był zajęcia, bo sam rozruch trwał godzinę – opisuje polski szkoleniowiec.

    A ponieważ aura za oknem staje się coraz bardziej jesienna, i myśli coraz częściej wybiegają ku zimie, to pojawia się coraz więcej informacji o przygotowaniach w innych ekipach. Słyszy się, że Norweżki już teraz pokazują, że w zimie będą bardzo groźne. Czy takie informacje docierają i są analizowane przez sztab Justyny Kowalczyk?

    - Co rok właściwie powtarza się ta sama historia. Przychodzi pewien moment, gdy zainteresowanie zaczyna skręcać w stronę zimę i pojawiają się takie informacje. Na pewno jest w nich trochę prawdy, ale wydaje mi się, że może być do nich coś dodawane od dziennikarzy, żeby było jeszcze bardziej interesująco. A z drugiej strony my przecież doskonale zdajemy sobie sprawę, że każdy trenuje bardzo mocno. W tym sezonie mamy przecież mistrzostwa świata, a w sumie i do igrzysk olimpijskich w Soczi także już pozostało niezbyt wiele czasu. We wszystkich ekipach jest mobilizacja i ciężka praca – podkreśla Aleksander Wierietielny.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

© Justyna Kowalczyk, Raiffeisen Polbank

Justyna Kowalczyk aktywnie wspiera Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą