Aktualności powrót

  • Znakomity początek

    31.12.2010, Warszawa

    Przed pierwszym biegiem Tour de Ski 2010/11 Justyna Kowalczyk mówiła, że nie ma nic przeciwko powtórzeniu swojego wyniku z ostatnich dwóch lat, gdy w Oberhofie w prologu zajmowała trzecią lokatę, zaznaczyła jednak także, że będzie walczyć o więcej. I powalczyła!
    W sylwestrowym biegu polska narciarka uzyskała najlepszy czas. Na trasie liczącej zaledwie 2,5 kilometra Justyna o 1,5 sekundy wyprzedziła Szwedkę Charlottę Kallę czyli zawodniczkę specjalizującą się w biegach stylem dowolnym. Tym razem jednak Kalla, choć w połowie dystanstu miała jeszcze przewagę nad Justyną, nie potrafiła obronić pierwszej lokaty. Polka ostatni kilometr pobiegła znakomicie i to ona została zwyciężczynią i tym samym pierwszą liderką klasyfikacji Tour de Ski.
    W Nowy Rok Justyna Kowalczyk ma szansę powiększyć swoją przewagę w Tour de Ski. Ruszy bowiem pierwsza do biegu pościgowego na 10 km stylem klasycznym, za nią ze stratą z prologu i doliczonym bonusem pobiegną kolejno Kalla (6,5 sekundy straty), Jacobsen (14,8 s), a następnie Finka Riitta Liisa Roponen (20,7 s), Julia Czekałowa z Rosji (22,2 s), oraz kolejna Finka Aino Kaisa Saarinen (22,3). Słowenka Petra Majdić wybiegnie na trasę ósma, z czasem gorszym od Kowalczyk o 24,3 sekundy. Polka będzie więc zdecydowaną faworytką do zwycięstwa, szczególnie że pobiegnie swoim ulubionym stylem.
    A o bojowym nastawieniu Justyny Kowalczyk i jej woli zwycięstwa niech świadczą słowa trenera Aleksandra Wierietielnego.

    - Będziemy w Tour de Ski walczyć jak lwy - powiedział szkoleniowiec.

     

    Wyniki prologu Tour de Ski (2,5 km techniką dowolną)
    1. Justyna Kowalczyk (Polska) 6.39,0
    2. Charlotte Kalla (Szwecja) strata 1,5
    3. Astrid Jacobsen (Norwegia) 4,8
    4. Riitta-Liisa Roponen (Finlandia) 5,7
    5. Julia Czekaliewa (Rosja) 7,2
    6. Aino-Kaisa Saarinen (Finlandia) 7,3
    7. Denise Herrmann (Niemcy) 8,7
    8. Petra Majdic (Słowenia) 9,3
    9. Krista Lahteenmaki (Finlandia) 9,5
    9.Laure Barthelemy (Francja) 9,5

    Wyniki Tour de Ski po prologu na 2,5 km stylem dowolnym

    1. Justyna Kowalczyk (Polska) 6.24,0
    2. Charlotte Kalla (Szwecja) strata 6,5
    3. Astrid Jacobsen (Norwegia) 14,8
    4. Riitta-Liisa Roponen (Finlandia) 20,7
    5. Julia Czekaliewa (Rosja) 22,2
    6. Aino-Kaisa Saarinen (Finlandia) 22,3
    7. Denise Herrmann (Niemcy) 23,7
    8. Petra Majdic (Słowenia) 24,3
    9. Krista Lahteenmaki (Finlandia) 24,5
    9.Laure Barthelemy (Francja) 24,5

  • Ważna impreza

    30.12.2010, Warszawa

    W piątek rozpocznie się w Oberhofie 5. edycja prestiżowego Tour de Ski. Imprezy wymyślonej kilka lat temu przez Międzynarodową Federację Narciarską, która miała uatrakcyjnić rywalizację. Cel został zamierzony bowiem walka o zwycięstwo rozpala emocje fanów narciarstwa biegowego.

    - Ta impreza jest dla mnie ważna, bowiem wyciąga ze mnie wszystko co najlepsze. I choć jest niezwykle wyczerpująca, biegam po niej znacznie lepiej – mówi o Tour de Ski Justyna Kowalczyk, która będzie bronić zwycięstwa w tej imprezie.

    Ta edycja Tour de Ski rozpocznie się w Niemczech 31. grudnia prologiem na dystansie 2,5 km, a zakończy 9. stycznia we Włoszech 9 km biegiem z ekstremalnie trudnym podbiegiem pod "Alpe Cermis". Tour de Ski gościć będzie kolejno w niemieckich Oberhofie, Obersdorfie oraz włoskich Toblach i Val di Fiemme. W trakcie 10 dni sportowcy będą rywalizować ośmiokrotnie, obiema technikami, we wszystkich konkurencjach i niemal na wszystkich możliwych dystansach.
    Tour de Ski to wyczerpująca impreza, w której by osiągać dobre wyniki trzeba być w najwyższej formie. Szczególnie w czasie ostatniego etapu, gdzie uczestnicy mają w nogach przebiegniętych kilkadziesiąt kilometrów, a żeby dotrzeć do mety muszą pokonać podbieg, który normalnie służy alpejczykom do zjazdów. Nie będąc tego dnia w najwyższej dyspozycji można stracić wszystko, co wypracowało się na poprzednich etapach.
    Sama zawodniczka z Kasiny Wielkiej o podbiegu we Włoszch mówi tak:

    – Tego nawet podbiegiem nie można nazwać, to jest katorga. Tej wspinaczki w finale Tour de Ski nie cierpię. Trudne podbiegi owszem lubię, ale później muszą być zjazdy, by trochę odetchnąć – mówi Justyna.

    Justyna Kowalczyk w tym sezonie przygotowywała się specjalnie do tej wspinaczki, choć zwykle tego nie robi.

    - Normalnie nie trenujemy specjalnie pod ten bieg, bo nie ma jak tego wpasować w plan, ale tym razem wyszło szczęście w nieszczęściu. Gdy bowiem Justysia przyjechała do domu na święta nie bardzo miała gdzie trenować na tradycyjnych biegowych trasach. Wymyśliśmy więc, że będzie wbiegać na Śnieżnicę czyli stok zjazdowy niedaleko Kasiny. To 1400 metrów góry i średnio 21 procent nachylenia. To był więc znakomity trening przed Alpe Cermis. Justyna o 7 rano, nim na stoku pojawili się pierwsi narciarze, trzy razy wbiegała pod górę. Dwa razy zrobiła taki trening, a to nic łatwego – zdradził trener Aleksander Wierietielny.

    Uczestnicy Tour de Ski nagradzani będą oczywiście punktami do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Po zakończeniu rywalizacji 30 najlepszych w klasyfikacji dostanie punkty, ich liczba przemnożona zostanie przez cztery. Zwycięzca dostanie więc 400 oczek, a ostatni nagrodzony 4. W każdym poszczególnym starcie można będzie jeszcze zdobyć 50 punktów za zwycięstwo. Jeżeli zdarzyłoby się tak, że zawodniczka wygrałaby wszystkie biegi i oczywiście tym samym zwyciężyła w klasyfikacji generalnej Tour de Ski wzbogaciłaby się o 800 punktów. Zawodniczki walczą o pucharowe punkty, ale także o pokaźne premie finansowe. W tym roku do podziału będzie ponad 650 tysięcy euro.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Aleksander Wierietielny: nie lekceważymy nikogo

    29.12.2010, Warszawa

    Trener Justyny Kowalczyk, Aleksander Wierietielny zaznacza, że w Tour de Ski wystartuje wiele mocnych zawodniczek i dlatego o jego podopiecznej nie można mówić jako o głównej faworytce.

     

    - Czy Justyna Kowalczyk lubi startować w Tour de Ski?

    - Lubi, ale to nie zmienia faktu, że ta impreza jest niezwykle trudna i bardzo wyczerpująca. Jest też jednak ważnym elementem sezonu, zarówno pod względem prestiżowym, jak i dla nas w drodze przygotowującej do głównego startu, a takim są mistrzostwa świata w Oslo.

    - Justyna mówi, że startując w Tour de Ski wydobywa ze swojego organizmu wszystko co najlepsze. Co to oznacza w języku sportowca?

    - To rzeczywiście prawda, że ta impreza wyciąga wszystko co najlepsze, ale później organizm oddaje to wszystko co zabrał z nawiązką. Nazywamy to superkompensacją. Po takim ogromnym wysiłku, jak Tour de Ski na tej superkompenascji - gdy forma jest najwyższa - startujemy w głównej imprezie.

    - Tuż przed rozpoczęciem Tour de Ski słychać głosy, że Justyna nie ma z kim przegrać podczas tej rywalizacji. Też pan tak uważa?

    - Na pewno się z takim stwierdzeniem nie zgodzę. Na Tour de Ski przyjedzie wiele bardzo mocnych dziewczyn, jak Szwedki Charlotte Kalla i Anna Haag, będzie na pewno bardzo dobrze przygotowana Słowenka Petra Majdic i Włoszka Arianna Follis. Groźna może być Terese Johaug z Norwegii. Mamy wielki szacunek dla tych dziewczyn. One mocno trenowały przez całą karierę i przed tym sezonem, są znakomicie wyszkolone, i będą chciały pokazać się z jak najlepszej strony podczas Tour de Ski. Mówienie, że Justyna jest główną i jedyną faworytką byłoby brakiem szacunku i na pewno tak nie myślimy. Nie chcemy nikogo lekceważyć.

    - Najtrudniejszym biegiem w czasie Tour de Ski jest podbieg pod Alpe Cermis, który kończy rywalizację?

    - To jest wyczerpujący start, a właściwie takie czołganie do mety, a ja przyznam, że nie widzę w tym nic widowiskowego. Oczywiście emocje są wielkie, bo ten kto pierwszy wbiegnie na górę zostaje zwycięzcą. Nie ma chyba jednak nikogo, kto utrzymałby się na nogach po minięciu lini mety. Są jednak inne trudne biegi podczas Tour de Ski. Na przykład ten gdy startuje się Cortinie i biegnie do Toblach. Tam jest wiele kilometrów zjazdu mety. W czasie tego startu wszystko może się zmienić w klasyfikacji i wtedy Tour de Ski w Val di Fiemme rozpoczyna się jakby od początku.

     

    Rozmawiała Małgorzata Ziemba/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Najlepsza na Śląsku

    29.12.2010, Warszawa

    Koniec roku to tradycyjnie czas podsumowań i plebiscytów. W tych ostatnich, a związanych ze sportem, Justyna Kowalczyk po niezwykle udanym roku 2010, kiedy to zdobyła trzy medale olimpijskie - złoty, srebrny i  brązowy - a także wywalczyła komplet Kryształowych Kul, zajmuje bardzo wysokie pozycje.
    W środę ogłoszono, że zawodniczka AZS AWF Katowice zwyciężyła w plebiscycie katowickiej Gazety Wyborczej na najlepszego sportowca reprezentującego klub województwa śląskiego. W plebiscycie, zorganizowanym po raz 17., głosowali tradycyjnie dziennikarze lokalnych mediów. Justyna Kowalczyk wygrała po raz drugi z rzędu. Biegaczka dostała maksymalną ilość punktów - 50. Drugie miejsce zajął dwukrotny wicemistrz igrzysk w Vancouver Adam Małysz (Wisła Ustronianka), a trzecie bokser Tomasz Adamek (Gilowice).

     

  • Oberhof dobrze przygotowany

    28.12.2010, Warszawa

    Justyna Kowalczyk od poniedziałkowego popołudnia, gdy dotarła do niemieckiego Oberhofu, przygotowuje się do startu w Tour de Ski. Polska biegaczka krótko po tym, jak znalazła się w niemieckim mieście już trenowała na trasach, gdzie w piątek odbędzie się pucharowa rywalizacja.

    - Mogliśmy potrenować około godziny, bo przyjechaliśmy w okolicach 16, a tutaj jeszcze godzinę później jest jasno - zdradził trener Aleksander Wierietielny - Nie mieliśmy problemu z rozpakowaniem, bo od razu dostaliśmy ciepłą kabinę do smarowania nart. Oczywiście we wtorek były kolejne treningi. Sprawdziliśmy trasy i już wiemy, że są doskonale przygotowane. Zima jest w Oberhofie piękna, jest bardzo dużo śniegu. Nie możemy na nic narzekać.

    Najlepsza biegaczka ubiegłego sezonu w Oberhofie ma wszystko na wyciągnięcie ręki, dlatego nic nie zakłóca przygotowań do jednej z ważniejszych imprez w sezonie. Justyna Kowalczyk w Tour de Ski będzie bronić tytułu wywalczonego rok temu.

    - Mieszkamy w samym centrum Oberhofu, choć początkowo proponowano nam noclego daleko od miasta. Ostatecznie jesteśmy zakwaterowani w najlepszym tutejszym hotelu, w dodatku na trasy mamy blisko. Trzeba przyznać, że organizatorzy bardzo się starają, by wszystko wypadło jak najlepiej. Ośrodek narciarski, który tu stworzyli jest na bardzo wysokim poziomie – podkreśla szkoleniowiec.

    W Oberhofie zaplanowane są w tym sezonie dwa biegi w ramach Tour de Ski. W Sylwestra odbędzie się 2,5 kilometrowy prolog stylem dowolnym, w Nowy Rok bieg na dochodzenie stylem klasycznym na dystansie 10 kilometrów. W obu przypadkach Justyna będzie jedną z faworytek do podium, szczególnie, że na tych trasach czuje się dobrze.

    - Tu są wymagające trasy. Takie dla dobrze wytrenowanych pod względem fizycznym, choć oczywiście trzeba być także dobrym technicznie. Może dlatego, tak nam się tu dobrze wiedzie – tłumaczy Aleksander Wierietielny.


    mz/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Podróż na Tour de Ski

    27.12.2010, Warszawa

    Szybko minął tydzień, który Justyna Kowalczyk mogła spędzić w rodzinnym domu. Zawodniczka poświąteczny poniedziałek spędziła już w podróży. Wraz z trenerem Aleksandrem Wierietielnym rankiem tuż po Bożym Narodzeniu wyruszyła do niemieckiego Oberhofu, gdzie od piątku trwać będzie rywalizacja w prestiżowym Tour de Ski. Podróż z Polski do Turyngii zajęła około ośmiu godzin, popołudniu nasz mistrzowski duet był już więc na miejscu. Pierwszy dzień pobytu to tradycyjnie czas rozpakowywania i pierwszego rozpoznania w miejscu zawodów.
    Trenerzy i serwismeni muszą przygotować kabinę w której będą dbać o narty. A rozpakowanie wszystkich par nart, które sztab zawodniczki zabiera ze sobą na zawody, a także smarów, proszków i innych niezbędnych dla serwismenów rzeczy zajmuje sporo czasu.
    Do piątku Justyna Kowalczyk będzie trenować na niemieckich trasach przygotowując się do pierwszych etapów prestiżowej imprezy. Wszystko rozpocznie się sylwestrowym prologiem na dystansie 2,5 kilometra.
    W obecnym momencie do rywalizacji w Tou de Ski zgłoszonych jest 67. zawodniczek. Oczywiście ta liczba może jeszcze ulec zmianie, bowiem część pań może w ostatniej chwili zrezygnować ze startu.
    Justyna Kowalczyk i jej trener dwananście miesięcy temu, po zakończeniu niezykle wyczerpującego Tour de Ski 2009/10 – kiedy Polka okazała się najlepsza - mówili, że w kolejnym sezonie zastanowią się nad występem. Teraz jednak bez wahania udali się do Oberhofu, a Justyna powalczy o obronę trofeum.

  • Justyna z "Super Asem"

    27.12.2010, Warszawa

    Justyna Kowalczyk, mistrzyni olimpijska z Vancouver, urodziła się, wychowała i do dziś, gdy wraca do kraju, mieszka w Małopolsce. Nic więc dziwnego, że w tym regionie ma najwięcej fanów. Głosowali oni w ogromnej liczbie na biegaczkę narciarską w plebiscycie organizowanym przez "Dziennik Polski". Tym samym Justynie Kowalczyk przypadł tytuł "Super Asa Małopolski"

    - Cieszę się, że czytelnicy oraz przedstawiciele redakcji docenili wysiłek córki w promowaniu narciarstwa biegowego oraz Małopolski - powiedziała matka zawodniczki, Janina Kowalczyk, która w imieniu córki odebrała nagrodę na uroczystej gali, która w poniedziałek wieczorem odbyła się w Krakowie. Justyna nie mogła uczynić tego osobiście, bowiem 27 grudnia rano wyruszyła na kolejne zawody Pucharu Świata.

  • Wesołych Świąt!

    24.12.2010, Warszawa

    Zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w spokojnej i rodzinnej atmosferze! A także wielu radosnych chwil w Nowym Roku wszystkim kibicom narciarstwa biegowego życzy Justyna Kowalczyk, cały sztab szkoleniowy oraz redakcja strony www.justyna-kowalczyk.pl

  • Dziękuję za karpia

    23.12.2010, Warszawa

    Święta Bożego Narodzenia to magiczny czas, spędzany w gronie rodziny i przyjaciół. Nic więc dziwnego, że dla sportowców, którzy tak jak Justyna Kowalczyk ponad 300 dni w roku spędzają poza domem, ten okres ma zdecydowanie wyjątkowe znaczenie. Zawodniczka z Kasiny Wielkiej do swojej rodzinnej miejscowości co rok wraca by wraz z rodziną zasiąść przy wygilijnym stole.

    - Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, abym w te święta nie była w rodzinnym domu. Zawsze do niego wracam po wielu tygodniach spędzonych za granicą, przepełnionych treningami i startami - mówi Justyna.

    I choć w tym świątecznym czasie musi łączyć normalne treningi z obowiązkami domowymi, znajduje czas na jedno i drugie.

    - Moim świątecznym zadaniem jest ubranie choinki, a ponieważ zawsze mamy w domu ogromną, to czasami zajmuje mi to cały dzień - podkreśla zawodniczka.

    A czy mistrzyni biegów narciarskich jest także mistrzynią w przygotowywaniu świątecznych potraw?

    - U mnie w domu jest jeszcze kilka kobiet i to one gotują w myśl przysłowa "gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść", ja się nie wtrącam. Poza tym ja zdecydowanie wolę zajęcia, które wymagają więcej energii niż stanie przy kuchni. Jeżeli więc potrzeba mogę coś przynieść czy pojechać na zakupy - wyjaśnia mistrzyni olimpijska z Vancouver.

    Po jakie potrawy sięga najchętniej Justyna Kowalczyk przy wieczerzy wigilijnej?

    - Generalnie bardzo lubię potrawy świąteczne, szczególnie te oparte na kaszy i grochu. A ponieważ robione są u nas na tysiąc sposobów mam w czym wybierać. Potrawą, która natomiast mi nie pasuje na wigilijnym stole jest karp. Nie jadam go, więc zawsze specjalnie dla mnie przygotowywany jest jakiś rybny filet. Może w tym roku postawię na łososia - zdradza Justyna Kowalczyk

    Z czym Justynie Kowalczyk najbardziej kojarzy się świąteczny czas?

    - Przede wszystkim z ciepłem. Może jest tak dlatego, że jak na zewnątrz było zimno, był duży mróz to szybko wracało się do ciepłego domu. Inne skojarzenie, które mi się nasuwa gdy myślę o świętach to błogie lenistwo. Teraz to oczywiste, że ten czas jest dla mnie zdecydowanie mniej wypełniony zajęciami czy treningami, ale kiedyś także Boże Narodzenie to był czas odpoczynku. Przecież na wsi dni zawsze spędza się intensywnie, jest dużo pracy. W święta można sobie odpocząć - mówi jedna z najbardziej pracowitych zawodniczek w świecie biegów narciarskich.

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

  • Życzenia zdrowia

    22.12.2010, Warszawa

    Justyna Kowalczyk i jej sztab szkoleniowy cieszą się zasłużoną przerwą świąteczną, którą spędzają oczywiście w rodzinnych domach. Oczywiście sama zawodniczka czas musi dzielić pomiędzy obowiązki rodzinne i normalne treningi. Już za tydzień ruszy bowiem prestiżowy Tour de Ski, trudna i wyczerpująca impreza. Justyna Kowalczyk musi więc znajdować miejsce na treningi, choć akurat w pobliżu Kasiny Wielkiej nie jest o to łatwo. Mistrzyni radzi sobie i w takiej sytuacji, wyjeżdżając do Zakopanego i Nowego Targu.
    W czasie świątecznej przerwy w startach zawodniczka musi dbać o swoją formę, ale jak się okazuje także uważać na różne zagrożenia.

    - Święta to bardzo ważny czas, ale z mojego długiego doświadczenia jako trenera wiem, że świąteczne pobyt w domach skutkują często chorobami. Wielokrotnie zawodnicy czy zawodniczki przyjeżdżali na zgrupowanie po świątecznej przerwie przeziębieni. Czasami bowiem ważniejsza była ładna fryzura niż założenie czapki w drodze do kościoła, często też ktoś z rodziny jest przeziębiony, a wirusa można złapać szybko i łatwo. Zagrożeń dla zawodniczki może być mnóstwo, a przecież nawet zwykły katar może być poważnym utrudnieniem - tłumaczy trener Aleksander Wierietielny.

    Sama zawodniczka też mówi, że jeżeli życzy sobie czegoś na święta, to zawsze jest to dobre zdrowie.

    - Pewnie przydałoby się też znaleźć pod choinką trochę świętego spokoju, ale wiem że może być o to trudno - żartuje Justyna i dodaje - Zawszę życzę sobie zdrowia, bo ono jest najważniejsze. Jeżeli będę zdrowa to o inne sprawy już sama się zatroszczę.

     

    (mz)/www.justyna-kowalczyk.pl

© Justyna Kowalczyk, Raiffeisen Polbank

Justyna Kowalczyk aktywnie wspiera Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą