Aktualności starsze

  • 3.08 2015

    Latem na narty

    Warszawa

    Szybko mijają kolejne miesiąca - dla Justyny Kowalczyk te letnie to synonimy miejsc, gdzie w danym czasie trenuje. Lipiec to w kalendarzu naszej biegaczki Estonia i maleńka Otepaa, sierpień to natomiast od kilku lat czas dalekich podróży i zgrupowań na śniegu w środku polskiego lata.

    W kilku poprzednich latach celem Justyny Kowalczyk i Aleksandra Wierietielnego była Nowa Zelandia. Na „Śnieżnej farmie” zawodniczka trenowała, a także startowała. W tym roku nasza najlepsza biegaczka narciarska wybrała jednak przeciwny kierunek świata. W niedzielę przez Niemcy odleciała do Argentyny. Ameryka Południowa to nie od dziś popularne miejsce treningów dla przedstawicieli sportów zimowych, choć dotychczas najlepiej służyła narciarzom alpejczykom. W okolicy miasta Ushuaia, najbardziej wysuniętego na południe miasta świata, także najbardziej rozwinięta jest infrastruktura dla tych szusujących w dół, ale trasy dla biegających na nartach także się znajdą.

    -     Większość zgrupowań w ciągu roku jest w tych samych miejscach, w tych samych miesiącach. Czasem jednak dobrze wprowadzić coś nowego. Przeanalizowaliśmy plan i uznaliśmy z trenerem, że tym razem w sierpniu znajdziemy nowe miejsce by trenować na śniegu – mówi Justyna.

    W miejscu, gdzie jak zapewniają miejscowi śnieg jest jednym z najlepszych na świecie do uprawiania narciarstwa i gdzie panują obecnie znakomite warunki dla narciarzy, a temperatura waha się od minus do plus 5 stopni Celsjusza, Justyna na intensywnych treningach spędzi trzy tygodnie.

  • Kibicuj Justynie

  • 13.07 2015

    Miejsce z atmosferą

    Warszawa

    Biegi narciarskie to sport który w 100 procentach kojarzy się z zimą, wtedy bowiem toczy się rywalizacja. Nic w tym dziwnego, przecież w tej dyscyplinie śnieg jest niezbędny. Gdyby ktoś jednak spytał, to nie zima jest najbardziej pracowitym momentem w roku dla zawodnika. Najcięższym momentem w przygotowaniach jest lato.

    Najbliższe tygodnie Justyna Kowalczyk spędzi w estońskiej Otepaeae, gdzie na pewno łatwo nie będzie. By wypracować bazę, która będzie procentowała w startach zimą nie zabraknie najtrudniejszych ćwiczeń jak imitacja skakana czy zajęcia z oponą. 

    Nie od dziś jednak wiadomo, że mała miejscowość w Estonii  to jedno z ulubionych miejsc na obóz polskiej zawodniczki. I nie zmienia tego fakt, że letnie zgrupowania wymagają od niej wielkiego wysiłku.

    - To miejsce ma świetną infrastrukturę do treningu, a także atmosferę, w której człowiek się po prostu dobrze czuje – podkreśla Justyna.

    W Otepaeae nasza biegaczka i jej team jak zawsze zostali przywitani bardzo ciepło. Justyna spędzając w tym miejscu wiele czasu zaskarbiła sobie sympatię miejscowych, a przecież to są ludzie którzy jeszcze, zanim polska zawodniczka zaczęła tam spędzać wiele czasu, kochali biegi narciarskie. 

  • 13.04 2015

    Kobieca siła

    Warszawa

     Stowarzyszenie Sportu Kobiet przyznało Justynie Kowalczyk wyróżnienie dla najlepszej zawodniczki w 2014, kiedy to podczas igrzysk olimpijskich w Soczi wywalczyła złoty medal, ale przede wszystkim uhonorowało ją tytułem najlepszej zawodniczki 20-lecia. I choć w tym czasie przez polską scenę sportową przewinęło się wiele niezwykłych kobiet to jednak nagroda trafiła w ręce biegaczki narciarskiej z Kasiny Wielkiej. W pokonanym polu pozostały Otylia Jędrzejczak i Renata Mauer-Różańska.

    - Wyróżnienie od Polskiego Stowarzyszenia Sportu Kobiet to dla mnie wyjątkowa nagroda. Tylko szkoda, że nie mogłam jej odebrać w gronie... mężczyzn, którym zawdzięczam moje sukcesy. Tych panów na scenie powinno się znaleźć przynajmniej siedmiu - zaczynając od mojego ojca, przez trenera, po serwismenów - stwierdziła Justyna odbierając nagrodę.

    Uroczyste ogłoszenie wyników nastąpiło podczas gali w Centrum Olimpijskim w Warszawie.

  • 2.04 2015

    Wiosenny „remont”

    Warszawa

    Prawie trzy tygodnie spędzone na regeneracji czyli zabiegach w sanatorium to okres niezbędny by dać odpocząć ciału po wielomiesięcznym ogromnym wysiłku.

    Justyna Kowalczyk, która w przeszłości wiosenną regeneracją miała zaplanowaną w wielu miejscach światach od Kamczatki przez Litwę, aż po rodzime uzdrowiska, tym razem także wybrała Polskę i Krynicę Zdrój. Także dlatego, że liczyła tam nie tylko na to, że będzie poddawana zabiegom i masażom.

    - To miał być zdecydowanie bardziej aktywny czas. Miałam w planach narty zjazdowe i wiele innych aktywności, ale okazało się, że najważniejsze jest zrobić porządek z kolanem. Nie było na co czekać. Tak więc mój pobyt w sanatorium okazał się w sumie bardzo stateczny, a wszystkie atrakcje musiałam odłożyć w czasie - opowiada Justyna.

    Czas spędzony w Krynicy był niezbędnym "wiosennym remontem", by organizm po latach ciężkiego treningu mógł przyjąć na siebie kolejną dawkę obciążeń. A Justyna zgodnie z ułożonymi już przez trenera Aleksandra Wierietielnego planami nie zamierza w tym sezonie przygotowawczym dawać sobie żadnej taryfy ulgowej.

     

  • 8.03 2015

    Spełnianie marzeń

    Warszawa

    90 km na nartach – taki dystans musi robić wrażenie, nawet na zawodniczce, która w swoim życiu przebiegła na nartach tysiące kilometrów. Justyna Kowalczyk stając na starcie Biegów Wazów – najstarszego i najbardziej znanego narciarskiego maratonu, miała obawy jak wytrzyma tak długi dystans, ale nie zastanawiała się ani chwili czy warto. Biegnąc w Szwecji spełniła bowiem swoje sportowe marzenie. Już dawno temu zaplanowała, że w pewnym momencie swojej kariery, to właśnie na najdłuższych dystansach będzie się realizować. W połowie tego sezonu pucharowego uznała, że teraz przyszedł najlepszy czas na pierwszy krok, a w tym wypadku właściwie bezkrok. Bo właśnie opierając się tylko na sile ramiom Justyna pokonywała dystans, a w niedzielę łatwo nie było także ze względu na roztopy. Wysoka temperatura sprawiła, że śnieg była wodnisty i grząski, a warunki trudne. Mimo to Justyna już w debiucie wygrała zostawiając w pokonanym polu zawodniczki specjalizujące się przecież w takich startach.

    Polka pokonała dystans 90 km w 4:41:02,05 wyprzedzając drugą na mecie Szwedkę Brittę Norgren o ponad 4 minuty. Justyna mogła więc spokojne celebrować moment mijania mety. Z wieńcem na szyi pozdrawiała publiczność.

    71. miejsce w klasyfikacji generalnej to także ogromny sukces naszej biegaczki, dotychczas bowiem żadnej zawodniczce nie udało się być tak wysoko. Poprzednia najlepsza lokata kobiety to 91.

    - To niesamowite doświadczenie już sam start, no i oczywiście wygrać ten bieg. Przez pierwsze 75 km czułam się bardzo dobrze, ale ostatnie 15 to była już wielka walka z bólem, dlatego tym bardziej cieszę się ze zwycięstwa – mówiła na mecie Justyna.

  • 26.02 2015

    Sztafeta na piątkę

    Warszawa

    Kornelia Kubińska i Justyna Kowalczyk - techniką klasyczną, Ewelina Marcisz i Sylwia Jaśkowiec - techniką dowolną, tak wyglądał skład polskiej sztafety podczas startu w Falun. Ta czwórka znakomicie spisała się na szwedzkich trasach.

    Od początku polskie zawodniczki plasowały się w czołówce. Kornelia Kubińska oddała zmianę Justynie Kowalczyk na piątej pozycji. Podopieczna Aleksandra Wierietrielnego awansowała o jedną pozycję i choć ostatecznie nie udało się na zmianach w stylu dowolnym utrzymać tej pozycji, to do czwartego miejsca Polki straciły zaledwie 3 sekundy, w dodatku Sylwia Jaśkowiec na finiszu potrafiła odeprzeć ataki niemieckiego teamu.

    A piąte miejsce polskiej sztafety jest najlepszym wynikiem od igrzysk w Grenoble w 1968 roku. Nic więc dziwnego, że Justyna Kowalczyk była bardzo zadowolona na mecie.

     -       Odkąd ja startuję i nasza drużyna bierze udział w imprezach rangi mistrzowskiej, to nie pamiętam aby sztafeta czyli każda z dziewczyn tak fajnie walczyła o każdy centymetr, o każdą sekundę – mówiła po biegu Justyna.

    W sobotę ostatnia biegowa konkurencja mistrzostw wśród pań bieg na 30 km stylem klasycznym.

     

    Wyniki:
    1. Norwegia                49.04,7 
    (Heidi Weng, Therese Johaug, Astrid Uhrenholdt Jacobsen, Marit Bjoergen) 
    2. Szwecja                 +29,2 s
    (Sofia Bleckur, Charlotte Kalla, Maria Rydqvist, Stina Nilsson) 
    3. Finlandia                +30,8
    (Aino-Kaisa Saarinen, Kerttu Niskanen, Riitta-Liisa Roponen, Krista Paermaekoski) 
    4. USA                      +1.49,9
    5. Polska                   +1.52,3
    (Kornelia Kubińska, Justyna Kowalczyk, Ewelina Marcisz, Sylwia Jaśkowiec)

  • 22.02 2015

    Duet na medal!

    Warszawa

    Dopiero rok temu wspólnie stanęły na starcie tej konkurencji, a już mogą się cieszyć z medalu na mistrzowskiej imprezie. Justyna Kowalczyk i Sylwia Jaśkowiec w niedzielę w czasie sprintu drużynowego w Falun znakomicie się uzupełniały i na pewno nie opuszczą Szwecji z pustymi rękami.

    Już w kwalifikacjach widać było, że polski duet będzie bardzo mocny. Polki finiszowały drugie tuż za ekipą Norwegii, za sobą zostawiając między innymi Szwedki. Ostatecznie w finale obie te ekipy okazały się szybsze, ale brązowy medal to ogromny sukces Justyny i Sylwii. Podopieczne trenera Aleksandra Wierietielnego wyszły na start wierząc w swoje możliwości i w to, że świetny wynik jest jak najbardziej w ich zasięgu.

    -       Wiedziałyśmy, że w Falun możemy powalczyć o medal. Musiałyśmy po prostu wyjść na start i zrobić swoje. Z Sylwią doskonale się uzupełniałyśmy, dlatego tak to wszystko fajnie wyszło – mówiła po biegu Justyna.

    Dla niej był to już ósmy medal mistrzostw świata, Sylwia tym brązem otworzyła swoje konto medalowe.

    -       Bardzo mocno cieszę się z tego medalu, ja jednak się już ich w przeszłości nazdobywałam. Choć też wiadomo, że w drużynie to zupełnie coś innego, inny smak sukcesu. Fajnie, że mogłam przyczynić się do tego, że Sylwia zdobyła swój pierwszy krążek – podkreślała Polka, która z czwartych kolejnych mistrzostw świata wraca z medalem. – To niesamowite, że od tak długiego czasu mogę być w ścisłej czołówce i walczyć o najwyższe pozycje. Dodając do tego igrzyska olimpijskie od 2006, to tylko w 2007 roku nie miałam medalu na najważniejszej imprezie.

     Justyna na mistrzostwach świata w Falun zaplanowała jeszcze start w sztafecie oraz biegu na 30 km stylem klasycznym. Sylwia wcześniej powalczyć na 10 km techniką dowolną.

     

     

     

  • 19.02 2015

    Decydujące niuanse

    Warszawa

    Miała być gotowa do walki i była. Justyna Kowalczyk nie zawiodła swoich kibiców i podczas pierwszej konkurencji mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Falun włączyła się do walki o medale. I choć ostatecznie stanąć na podium się nie udało, a Justynie przypadło to jakże nielubiane przez sportowców miejsce czwarte, to polska biegaczka kolejny raz pokazała, że z nią nie można się nie liczyć. Nawet jeżeli przygotowania do sezonu były niezwykle trudne i poprzedzone ogromnymi problemami w życiu osobistym, to gdy przychodzi do walki o najwyższe cele Justyna jest gotowa.

    Sprint stylem klasycznym rozpoczął się od wygranych przez podopieczną Aleksandra Wierietielnego kwalifikacji, następnie były wygrany ćwierćfinał i półfinał. Na wyjątkowo trudnej trasie, którą przygotowali szwedzcy organizatorzy, Justyna czuła się bardzo dobrze. Dodatkowo widać było, że jej narty przygotowane były znakomicie. Kolejny raz jednak okazało się, że w sprincie o ostatecznym wyniku decydują niuanse. Na tak krótkim dystansie często nie ma czasu by nadrobić nawet najmniejszy błąd. Tym razem tym kosztownym błędem okazał się spóźniony start. Justyna przez cały dystans musiała więc gonić rywalki. I choć robiła to z wielką determinacją, to ostatecznie do podium zabrakło 0,4 sekundy.

    -       Czwarte miejsce to oczywiście bardzo dobry wynik, ale przecież wiadomo, że bardzo żal szansy medalowej, bo nie wiadomo czy na tych mistrzostwach jeszcze takowa się nadarzy. Ten zaspany przeze mnie start zaważył na wszystkim. Walczyłam z całych sił, ale dogonić miejsca na podium nie zdołałam – powiedziała Justyna po biegu.

    W niedzielę kolejny bieg mistrzostw świata w Falun w którym zobaczymy Justynę. Tym razem walka będzie się toczyła w sprincie drużynowym, tym razem technika będzie dowolna. A partnerką Justyny będzie oczywiście Sylwia Jaśkowiec.

     

     Wyniki sprintu stylem klasycznym:

    1. Marit Bjoergen (Norwegia) 3:26.63
    2. Stina Nillson (Szwecja) strata 0,42
    3. Miken Caspersen Falla (Norwegia) +0,99
    4. Justyna Kowalczyk (Polska) + 1,43

     

  • 18.02 2015

    Dobrze powalczyć

    Warszawa

    Szwedzkie Falun jest już gotowe do rozpoczęcia rywalizacji w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym.

    Na tamtejszych trasach już od kilku dni do startu przygotowuje się Justyna Kowalczyk. Po tylu wcześniejszych startach, niby doskonale je zna, ale organizatorzy wprowadzili szereg zmian w porównaniu z tym, co zawodniczki pamiętają z zawodów o Puchar Świata.

    Justyna zrezygnowała więc z pucharowych biegów w Oestersund by w Falun być jak najdłużej. Chciała dobrze poznać trasę i przygotować odpowiednią taktykę na każdy ze swoich startów.

    Rywalizacja biegaczek rozpocznie się w czwartek od sprintu stylem klasycznym czyli na pierwszy ogień konkurencja, w której pokładamy duże nadzieje na dobry wynik. Justyna na pewno walczyć będzie z całych sił, tak jak zawsze gdy staje na starcie, ale trzeba pamiętać, że sprint to najbardziej loteryjna ze wszystkich konkurencji. Wystarczy przypomnieć, że dwa lata temu nasza zawodniczka zmierzała pewnie po medal, ale pechowy upadek wszystko zniweczył i przybiegła dopiero szósta.

    Tym razem Justyna zacznie też mistrzostwa w nieco innej roli niż te poprzednie. Wtedy była faworytką praktycznie każdej konkurencji, a tych rozgrywanych stylem klasycznym w szczególności, teraz będzie raczej tym przysłowiowym „czarnym koniem” .

    -       Najważniejsze to dobrze powalczyć – podkreśla sama Justyna.

     Czwartkowe sprinty rozpoczną się o 13.00 kwalifikacjami. Główna walka o medale rozpocznie się o godzinie 15.15.

     

  • 29.01 2015

    Na końcu drogi

    Warszawa

    Tylko 200 stałych mieszkańców ma Santa Caterina, jednak w czasie zimowych miesięcy liczebność osób tam przebywających wzrasta wielokrotnie. Ta włoska miejscowość to bowiem znany ośrodek zarówno narciarstwa alpejskiego, jak i biegowego.

    Dla Justyny Kowalczyk ta mała mieścina w pobliżu alpejskiego kurortu Bormio, to obecnie baza treningowa przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Szwecji.  Na wysokości 1700 metrów nad poziomem morza jest bowiem znakomita infrastruktura do tego by biegać na nartach.

    - To rzeczywiście mała miejscowość, gdzie można powiedzieć kończy się droga – śmieje się Justyna – warunki do treningu są tu jednak znakomite.

    Nie pierwszy raz polska zawodniczka trenuje w tym właśnie miejscu.  To właśnie tam szlifowała formę przed igrzyskami olimpijskimi w Soczi. I choć może wspomnienia z tamtych przygotowań, ze względu na bolącą złamaną stopę, nie są najlepsze, ale ostatecznie efekt podczas występu na igrzyskach był fantastyczny. A do mistrzostw świata w szwedzkim Falun pozostają dwa tygodnie. Już 19 lutego pierwsza rywalizacja o medale w sprincie techniką klasyczną. 

© Justyna Kowalczyk, Raiffeisen Polbank

Justyna Kowalczyk aktywnie wspiera Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą