Aktualności starsze

  • 26.02 2015

    Sztafeta na piątkę

    Warszawa

    Kornelia Kubińska i Justyna Kowalczyk - techniką klasyczną, Ewelina Marcisz i Sylwia Jaśkowiec - techniką dowolną, tak wyglądał skład polskiej sztafety podczas startu w Falun. Ta czwórka znakomicie spisała się na szwedzkich trasach.

    Od początku polskie zawodniczki plasowały się w czołówce. Kornelia Kubińska oddała zmianę Justynie Kowalczyk na piątej pozycji. Podopieczna Aleksandra Wierietrielnego awansowała o jedną pozycję i choć ostatecznie nie udało się na zmianach w stylu dowolnym utrzymać tej pozycji, to do czwartego miejsca Polki straciły zaledwie 3 sekundy, w dodatku Sylwia Jaśkowiec na finiszu potrafiła odeprzeć ataki niemieckiego teamu.

    A piąte miejsce polskiej sztafety jest najlepszym wynikiem od igrzysk w Grenoble w 1968 roku. Nic więc dziwnego, że Justyna Kowalczyk była bardzo zadowolona na mecie.

     -       Odkąd ja startuję i nasza drużyna bierze udział w imprezach rangi mistrzowskiej, to nie pamiętam aby sztafeta czyli każda z dziewczyn tak fajnie walczyła o każdy centymetr, o każdą sekundę – mówiła po biegu Justyna.

    W sobotę ostatnia biegowa konkurencja mistrzostw wśród pań bieg na 30 km stylem klasycznym.

     

    Wyniki:
    1. Norwegia                49.04,7 
    (Heidi Weng, Therese Johaug, Astrid Uhrenholdt Jacobsen, Marit Bjoergen) 
    2. Szwecja                 +29,2 s
    (Sofia Bleckur, Charlotte Kalla, Maria Rydqvist, Stina Nilsson) 
    3. Finlandia                +30,8
    (Aino-Kaisa Saarinen, Kerttu Niskanen, Riitta-Liisa Roponen, Krista Paermaekoski) 
    4. USA                      +1.49,9
    5. Polska                   +1.52,3
    (Kornelia Kubińska, Justyna Kowalczyk, Ewelina Marcisz, Sylwia Jaśkowiec)

  • Kalendarz startów

    • 2015-03-07

      Lahti - Finlandia

    • 2015-03-08

      Lahti - Finlandia

    • 2015-03-11

      Drammen - Norwegia

  • 22.02 2015

    Duet na medal!

    Warszawa

    Dopiero rok temu wspólnie stanęły na starcie tej konkurencji, a już mogą się cieszyć z medalu na mistrzowskiej imprezie. Justyna Kowalczyk i Sylwia Jaśkowiec w niedzielę w czasie sprintu drużynowego w Falun znakomicie się uzupełniały i na pewno nie opuszczą Szwecji z pustymi rękami.

    Już w kwalifikacjach widać było, że polski duet będzie bardzo mocny. Polki finiszowały drugie tuż za ekipą Norwegii, za sobą zostawiając między innymi Szwedki. Ostatecznie w finale obie te ekipy okazały się szybsze, ale brązowy medal to ogromny sukces Justyny i Sylwii. Podopieczne trenera Aleksandra Wierietielnego wyszły na start wierząc w swoje możliwości i w to, że świetny wynik jest jak najbardziej w ich zasięgu.

    -       Wiedziałyśmy, że w Falun możemy powalczyć o medal. Musiałyśmy po prostu wyjść na start i zrobić swoje. Z Sylwią doskonale się uzupełniałyśmy, dlatego tak to wszystko fajnie wyszło – mówiła po biegu Justyna.

    Dla niej był to już ósmy medal mistrzostw świata, Sylwia tym brązem otworzyła swoje konto medalowe.

    -       Bardzo mocno cieszę się z tego medalu, ja jednak się już ich w przeszłości nazdobywałam. Choć też wiadomo, że w drużynie to zupełnie coś innego, inny smak sukcesu. Fajnie, że mogłam przyczynić się do tego, że Sylwia zdobyła swój pierwszy krążek – podkreślała Polka, która z czwartych kolejnych mistrzostw świata wraca z medalem. – To niesamowite, że od tak długiego czasu mogę być w ścisłej czołówce i walczyć o najwyższe pozycje. Dodając do tego igrzyska olimpijskie od 2006, to tylko w 2007 roku nie miałam medalu na najważniejszej imprezie.

     Justyna na mistrzostwach świata w Falun zaplanowała jeszcze start w sztafecie oraz biegu na 30 km stylem klasycznym. Sylwia wcześniej powalczyć na 10 km techniką dowolną.

     

     

     

  • Konkurs

  • 19.02 2015

    Decydujące niuanse

    Warszawa

    Miała być gotowa do walki i była. Justyna Kowalczyk nie zawiodła swoich kibiców i podczas pierwszej konkurencji mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Falun włączyła się do walki o medale. I choć ostatecznie stanąć na podium się nie udało, a Justynie przypadło to jakże nielubiane przez sportowców miejsce czwarte, to polska biegaczka kolejny raz pokazała, że z nią nie można się nie liczyć. Nawet jeżeli przygotowania do sezonu były niezwykle trudne i poprzedzone ogromnymi problemami w życiu osobistym, to gdy przychodzi do walki o najwyższe cele Justyna jest gotowa.

    Sprint stylem klasycznym rozpoczął się od wygranych przez podopieczną Aleksandra Wierietielnego kwalifikacji, następnie były wygrany ćwierćfinał i półfinał. Na wyjątkowo trudnej trasie, którą przygotowali szwedzcy organizatorzy, Justyna czuła się bardzo dobrze. Dodatkowo widać było, że jej narty przygotowane były znakomicie. Kolejny raz jednak okazało się, że w sprincie o ostatecznym wyniku decydują niuanse. Na tak krótkim dystansie często nie ma czasu by nadrobić nawet najmniejszy błąd. Tym razem tym kosztownym błędem okazał się spóźniony start. Justyna przez cały dystans musiała więc gonić rywalki. I choć robiła to z wielką determinacją, to ostatecznie do podium zabrakło 0,4 sekundy.

    -       Czwarte miejsce to oczywiście bardzo dobry wynik, ale przecież wiadomo, że bardzo żal szansy medalowej, bo nie wiadomo czy na tych mistrzostwach jeszcze takowa się nadarzy. Ten zaspany przeze mnie start zaważył na wszystkim. Walczyłam z całych sił, ale dogonić miejsca na podium nie zdołałam – powiedziała Justyna po biegu.

    W niedzielę kolejny bieg mistrzostw świata w Falun w którym zobaczymy Justynę. Tym razem walka będzie się toczyła w sprincie drużynowym, tym razem technika będzie dowolna. A partnerką Justyny będzie oczywiście Sylwia Jaśkowiec.

     

     Wyniki sprintu stylem klasycznym:

    1. Marit Bjoergen (Norwegia) 3:26.63
    2. Stina Nillson (Szwecja) strata 0,42
    3. Miken Caspersen Falla (Norwegia) +0,99
    4. Justyna Kowalczyk (Polska) + 1,43

     

  • Kibicuj Justynie

  • 18.02 2015

    Dobrze powalczyć

    Warszawa

    Szwedzkie Falun jest już gotowe do rozpoczęcia rywalizacji w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym.

    Na tamtejszych trasach już od kilku dni do startu przygotowuje się Justyna Kowalczyk. Po tylu wcześniejszych startach, niby doskonale je zna, ale organizatorzy wprowadzili szereg zmian w porównaniu z tym, co zawodniczki pamiętają z zawodów o Puchar Świata.

    Justyna zrezygnowała więc z pucharowych biegów w Oestersund by w Falun być jak najdłużej. Chciała dobrze poznać trasę i przygotować odpowiednią taktykę na każdy ze swoich startów.

    Rywalizacja biegaczek rozpocznie się w czwartek od sprintu stylem klasycznym czyli na pierwszy ogień konkurencja, w której pokładamy duże nadzieje na dobry wynik. Justyna na pewno walczyć będzie z całych sił, tak jak zawsze gdy staje na starcie, ale trzeba pamiętać, że sprint to najbardziej loteryjna ze wszystkich konkurencji. Wystarczy przypomnieć, że dwa lata temu nasza zawodniczka zmierzała pewnie po medal, ale pechowy upadek wszystko zniweczył i przybiegła dopiero szósta.

    Tym razem Justyna zacznie też mistrzostwa w nieco innej roli niż te poprzednie. Wtedy była faworytką praktycznie każdej konkurencji, a tych rozgrywanych stylem klasycznym w szczególności, teraz będzie raczej tym przysłowiowym „czarnym koniem” .

    -       Najważniejsze to dobrze powalczyć – podkreśla sama Justyna.

     Czwartkowe sprinty rozpoczną się o 13.00 kwalifikacjami. Główna walka o medale rozpocznie się o godzinie 15.15.

     

  • 29.01 2015

    Na końcu drogi

    Warszawa

    Tylko 200 stałych mieszkańców ma Santa Caterina, jednak w czasie zimowych miesięcy liczebność osób tam przebywających wzrasta wielokrotnie. Ta włoska miejscowość to bowiem znany ośrodek zarówno narciarstwa alpejskiego, jak i biegowego.

    Dla Justyny Kowalczyk ta mała mieścina w pobliżu alpejskiego kurortu Bormio, to obecnie baza treningowa przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Szwecji.  Na wysokości 1700 metrów nad poziomem morza jest bowiem znakomita infrastruktura do tego by biegać na nartach.

    - To rzeczywiście mała miejscowość, gdzie można powiedzieć kończy się droga – śmieje się Justyna – warunki do treningu są tu jednak znakomite.

    Nie pierwszy raz polska zawodniczka trenuje w tym właśnie miejscu.  To właśnie tam szlifowała formę przed igrzyskami olimpijskimi w Soczi. I choć może wspomnienia z tamtych przygotowań, ze względu na bolącą złamaną stopę, nie są najlepsze, ale ostatecznie efekt podczas występu na igrzyskach był fantastyczny. A do mistrzostw świata w szwedzkim Falun pozostają dwa tygodnie. Już 19 lutego pierwsza rywalizacja o medale w sprincie techniką klasyczną. 

  • 23.01 2015

    Czas odpoczynku

    Warszawa

    Fakt, że Justyna Kowalczyk nie jest fanką biegu rozstawnego na 10 km stylem dowolnym nie może być dla nikogo zaskoczeniem. I nie ma tu znaczenia, że Polka ma na swoim koncie zwycięstwo w takim właśnie biegu. W Lahti w 2009 roku była zdecydowanie najlepsza, jednak w ostatnich dziesięciu startach na takim dystansie na podium była tylko dwukrotnie w 2010 w Canmore w Kanadzie oraz w 2013 roku w Davos czyli nawet w czasach gdy forma była znakomita ten bieg nie był tym, na co Justyna czekała z niecierpliwością.

    Nasza zawodniczka przez lata była niezwykle uniwersalną zawodniczką. Wygrywała w sprintach i w biegach na najdłuższych dystansach, w stylu klasycznym i w dowolnym.  Teraz jednak skupia się na swoim ulubionym stylu klasycznym, starty łyżwą traktując jako trening i dobre przetarcie startowe przed tymi najważniejszymi dla niej.

    W piątek w rosyjskim Rybińsku Justyna uzyskała dopiero 36 czas w biegu i choć na pewno taki wynik nie spełnia jej oczekiwań, to w tym sezonie bieg na 10 km stylem dowolnym nie jest priorytetem. Tym są biegi stylem klasycznym na mistrzostwach świata w szwedzkim Falun. I to w kontekście tych startów, Justyna wraz z trenerem Aleksandrem Wierietielnym podejmują decyzje.

    W Rybińsku po piątkowym biegu zdecydowali, że dalsze starty nie są teraz tym czego Justyna potrzebuje najbardziej, dlatego w sobotę nasza zawodniczka nie stanęła na starcie sprintu. 

    W grupie Justyny powodem do zadowolenia po piątkowym biegu na pewno może być dobry wynik Sylwii Jaśkowiec. Koleżanka z ekipy, która od wiosny także trenuje pod okiem Aleksandra Wierietielnego zajęła jedenastą pozycję, a w sobotnim sprincie uplasowała się natomiast na czternastym miejscu.

    Wyniki

    10 km stylem dowolnym

    1. Astrid Uhrenholdt Jacobsen (Norwegia) 28.12,5

    2. Elizabeth Stephen (USA) strata 14,4 s

    3. Stefanie Boehler (Niemcy) 36,4...

    11. Sylwia Jaśkowiec (Polska) 1.33,9...

    36. Justyna Kowalczyk (Polska) 2.44,8

     

       
  • 18.01 2015

    Duet na podium

    Warszawa

    W ubiegłym sezonie Justyna Kowalczyk pierwszy raz w karierze dała się przekonać do startu w sprincie drużynowym. Już na igrzyskach olimpijskich w Soczi, gdzie startowała z Sylwią Jaśkowiec, ten duet zajął znakomite piąte miejsce – choć biegały pierwszy raz wspólnie ,a Justyna jak wiadomo ze złamaną stopą.

    Od wiosny Sylwia Jaśkowiec trenuje wraz z Justyną, a występ w sztafecie sprinterskiej w czasie mistrzostw świata w Falun to jeden z ważnych punktów sezonu.

    Niedzielne zawody w Otepaeae, rozgrywane były tak ,jak to będzie miało miejsce w Szwecji  stylem dowolnym .

    Już w półfinale było widać, że tego dnia wszyscy będą musieli liczyć się z polskim duetem. Justyna i Sylwia bez problemów wygrały ten bieg i awansowały do decydującej rozgrywki.

    W finale w walce o podium liczyły się tylko trzy sztafety – obok Polek, Norweżki i Szwedki. Niewiadomą była tylko kolejność na mecie. A zażarta walka toczyła się aż do ostatnich centymetrów. Ostatecznie Sylwia Jaśkowiec, która kończyła bieg zameldowała sie na mecie trzecia, 0,9 sek za Szwedką Stiną Nillson i ledwie 0,1 sek za Norweżką Maikne Caspersen Fallą.

    Wcześniej Justyna Kowalczyk pokazała się znakomitej strony rywalizując jak równa z równą z najlepszymi specjalistkami sprintu w stylu dowolnym.

    Dla obu naszych zawodniczek to pierwsze podium w tym sezonie. A estońska Otepaeae kolejny raz okazała się szczęśliwa dla naszej najlepszej biegaczki.

     

    Wyniki:

    1. Szwecja I           16.11,1

       (Ida Ingemarsdotter i Stina Nilsson)

    2. Norwegia I       strata 0,8 s

       (Maiken Caspersen Falla, Ingvild Flugstad Oestberg)

    3. Polska                  + 0,9

       (Justyna Kowalczyk, Sylwia Jaśkowiec)

    4. Niemcy I              +  16,5

    5. Finlandia I            + 17,6

    6. USA II                 + 18,1

  • 11.01 2015

    Góra górą

    Warszawa

    Justyna Kowalczyk nie będzie wspominać startu w Tour de Ski 2015 szczególnie dobrze, choć walczyła z całych sił o to by wypaść na nim jak najlepiej. Polska zawodniczka na każdym z kolejnych etapów tego cyklu walczyła z własnymi słabościami, a kolejne wyniki pokazywały, że idzie ku lepszemu,. Jednak podczas niedzielnego podbiegu pod Alpe Cermis musiała się poddać. Organizm tym razem nie pozwolił już biec dalej. Po ciężkim sobotnim etapie na 10 km stylem klasycznym, niedziela okazała się jeszcze trudniejsza.

    Meta na Alpe Cermis nie została zdobyta. Justyna, która już czterokrotnie jako pierwsza wbiegała na to alpejskie wzgórze, tym razem na kilkaset metrów przed metą musiała zejść z trasy. Krótką chwilę później zemdlała. Na szczęście szybko udzielono jej pomocy, na toboganie zwożąc w dół, a później szybko odwożąc do szpitala. W szpitalu w Cavalese nie wykryto nic niepokojącego i po kilku godzinach poświęconych na badania polska zawodniczka została wypisana. Odpoczynek w hotelu, a dopiero potem spokojne decyzje co dalej.

     A Tour de Ski w 2015 roku wygrała Norweżka Marit Bjoergen.

     

  • 10.01 2015

    Ciężki bieg

    Warszawa

    Bieg na 10 km stylem klasycznym ze startu wspólnego w Val di Fiemme to stały punkt programu w Tour de Ski. Wielokrotnie był to dla Justyny Kowalczyk bieg, w którym potwierdzała swoją dominację w tym cyklu. Tym razem jednak Polka przyjechała do Lago di Tesero z innymi założeniami. Tour de Ski to w tym roku dla polskiej biegaczki przede wszystkim walka by przełamywać własne słabości.

    W sobotę we Włoszech Justyna rzuciła na szalę wszystkie siły, a okazało się że walka była bardzo trudna. Podopieczna Aleksandra Wierietielnego, tak jak zaplanowała od początku biegu starała się dotrzymać kroku Norweżkom, jednak już od trzeciego kilometra zaczęła systematycznie tracić dystans. Ostatecznie ukończyła bieg na siódmej pozycji ze startą minuty i 47 sekund do zwyciężczyni Norweżki Therese Johaug. 

    - Nie przypominam sobie aż tak trudnego dla mnie biegu na takim dystansie. Gdyby nie fakt, że walczę w Tour de Ski o wysoką pozycję w klasyfikacji generalnej i szkoda byłoby z tego zrezygnować, to pewnie nie ukończyłabym tego biegu – przyznała na mecie Justyna.

     Biegu na pewno nie ułatwiał fakt, że śnieg przy temperaturze plus 10 stopni Celsjusza wymagał bardzo specyficznego smarowania. Tym razem narty Polki nie jechały idealnie, choć jak podkreślała Justyna nie był to główny czynnik decydujący o wyniku

    W niedzielę ze stadionu w Lago di Tesero zawodniczki wystartują do finałowej wspinaczki pod Alpe Cermis. Justyna wyruszy na trasę z numerem piątym.

     

    Wyniki biegu na 10 km stylem klasycznym

    1.Therese Johaug (Norwegia) 33.10,4

    2. Marit Bjoergen (Norwegia strata 1,1 s

    3. Heidi Weng (Norwegia) 5,5

    4. Aino-Kaisa Saaringen (Finlandia) 1.13,1

    5. Elizabeth Stephen (USA) 1.39,6

    6. Teresa Stadlober (Austria) 1.40,9

    7. Justyna Kowalczyk (Polska) 1.47,2

     

  • 7.01 2015

    Zastrzyk optymizmu

    Warszawa

    Kolejne etapy Tour de Ski 2015 potwierdzają, że forma Justyny Kowalczyk systematycznie rośnie. I choć jeszcze nie są to wyniki, do których podczas tej ciężkiej imprezy przyzwyczaiła kibiców podopieczna Aleksandra Wierietielnego, ale jak sama mówi podium jest już na wyciągnięcie …kijka.

    Pięć kilometrów stylem klasycznym to ulubiony bieg Justyny Kowalczyk. Wielokrotnie na tym dystansie rywalki mogły tylko oglądać jej plecy. W środę we włoskim Toblach takiej sytuacji nie było, ale przecież Justyna dopiero odbudowuje formę po ciężkim dla siebie czasie. Piąte miejsce i strata niecałych pięciu sekund do podium to zastrzyk optymizmu na kolejne tygodnie sezonu, a przede wszystkim przed imprezą docelową czyli mistrzostwami świata w Falun.

    W pierwszej części biegu w Toblach Justyna znajdowała się nawet na prowadzeniu, ale nie wypracowała tam takiej przewagi by utrzymać ją do mety. A o tym na jakim miejscu ostatecznie została sklasyfikowana zdecydowała druga część trasy.

    - Nawet jak tu wygrywałam na drugiej części dystansu zawsze traciłam. Na ostatnich 1,5 kilometra jest praktycznie płasko, a do tego jest sporo zakrętów – tłumaczy Justyna.

    W Tour de Ski przed zawodniczkami jeszcze trzy etapy. W czwartek bieg pościgowy na 15 km stylem dowolnym, 10 km stylem klasycznym w Val di Fiemme w sobotę oraz wieńcząca cykl wspinaczka pod Alpe Cermis w niedzielę.

     

    Wyniki 5 km stylem klasyczym Toblach:

    1. Marit Bjoergen (Norwegia) 12.48,5

    2. Therese Johaug (Norwegia) strata 10,8 s

    3. Heidi Weng (Norwegia) 13,1

    4. Emma Wiken (Szwecja) 13,8

    5. Justyna Kowalczyk (Polska) 17,6

    6. Anne Kylloenen (Finlandia) 19,8

     

© Justyna Kowalczyk, Raiffeisen Polbank

Justyna Kowalczyk aktywnie wspiera Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą